wciąż w drodze
Blog > Komentarze do wpisu

Czy wiesz, co jesz, czyli zafałszowania w żywności cz.1

Natrafiłam na znakomity artykuł w Wyborczej i postanowiłam go przypomnieć, bo o takich sprawach trzeba mówić - jeśli mamy być zdrowym społeczeństwem, musimy być też i świadomym społeczeństwem, musimy wiedzieć, czym się nas truje?!

Zafałszowanie żywności polega m.in. na zmianie składu artykułu, ukryciu wad jakościowych, ukryciu jego rzeczywistego składu, albo podaniu nieprawdy na opakowaniu. Produkty spożywcze, podobnie jak inne wyroby, mogą być fałszowane głównie z chęci maksymalizacji sprzedaży i zysków. Należy zwrócić uwagę, że żywność zafałszowana jest zwykle mniej wartościowa pod względem składu chemicznego, właściwości biologicznych i wartości odżywczej. Może być również niebezpieczna dla zdrowia, a nawet życia konsumenta poprzez dodatki substancji szkodliwych. Najczęściej zafałszowaniem podlegają wyroby alkoholowe: koniaki, whisky, wina i szampany, soki i napoje owocowe, wyroby wędliniarskie, chleb i pieczywo, ryby mrożone, sery żółte, masło, miód, oleje.

Poniżej wywiad z Markiem Szczygielskim, inspektorem jakości towarów rolno-spożywczych.


Jakie rekordowe fałszerstwa pan znalazł ?

- Pasztet z bażanta. W składzie jest: mięso wieprzowe, mięso z bażanta nie mniej niż 15%, wątróbki wieprzowe, mleko, jaja, sól. Ewidentnie wieprzowy pasztet z dodatkiem mięsa bażanta. Przegięcie. Albo znaleźliśmy raz pasztet z zająca, w słoiku. Zająca była śladowa ilość, więc zakwestionowaliśmy nazwę. Ale producent pokonał nas inwencją, bo poszukał technologa żywności o nazwisku Zając, który stwierdził, że opracował recepturę, nie wstydzi jej się, więc chce nazwać pasztet swoim nazwiskiem. I dalej produkowano pasztet Zająca, dużą literą. Udało nam się za to przekonać producenta parówek z 6% dodatkiem mięsa cielęcego, żeby zmienił nazwę. Zgodził się po długiej dyskusji, produkuje teraz parówki z cielęciną i równie dobrze mu się sprzedają. To dobre parówki.

Co najobrzydliwszego pan widział w pracy ?

- U dużego producenta wędlin znaleźliśmy kontener z mięsem bez mała chodzącym. Zapach miało tak odrażający, że inspektorzy niemal wymiotowali. To było przygotowane do wrzucenia w wędlinę przeznaczoną dla wojska. Wojsko niby wszystko zje. Ale żołnierze się skarżyli na jakość wędlin i jednostka poprosiła mnie o skontrolowanie dostawcy. Bywa, że inny produkt się przygotowuje, żeby wygrać przetarg, a inny później. Bo producent robi wszystko, żeby obniżyć koszty. Albo: wędlina wygrywa konkurs, dostaje medal. W sklepie jest o tym informacja, ale to już nie jest ta sama wędlina.

A ja na półce widziałem syrop malinowy zagęszczany zrobiony z aronii. Producent wyjaśniał, że syrop zrobiony z malin brązowieje, więc stosują aronię.

- To jest zafałszowanie produktu. Jak ktoś chce kupować sok z aronii, bardzo zdrowej, to niech będzie napisane, że jest z aronii. Gdyby producent był na naszym terenie, zaraz byśmy tam pojechali.

Co jeszcze ?

- Dużo nieprawidłowości widzimy przy sprzedaży ryb mrożonych w tzw. glazurze. To jest sprzedaż wody za wysoką cenę. Glazury może być nawet 50%. Mistrzowie potrafią ją tak nałożyć, że ryba wygląda jak ryba, a produkt składa się w połowie z wody.

To zgodne z prawem ?

- Zgodne, o ile jest podana zawartość glazury. Ale jak pan pójdzie do supermarketu i będzie kupował rybę z lady chłodniczej, to takiej informacji pan nie znajdzie. Rzuca pan w domu kilo ryby na patelnię, zostaje pół kilograma. Jak zaczęliśmy na to zwracać uwagę, zaczęto zmniejszać ilość glazury, jednocześnie pompując wodę do wnętrza ryby. Są takie urządzenia, gęsto umieszczone tysiąc igieł - wstrzykuje się wodę z polifosforanami, które ją utrzymują, żeby nie wypływała. Polifosforanów może być do 0,5%, a potrafią związać wielokrotność swojej masy.

A gdyby było ich więcej ?

- Większa ilość może być szkodliwa. Polifosforany w nadmiarze powodują zaburzenia przemiany materii, rozregulowują gospodarkę wapniem. Będziemy teraz sprawdzać, czy zawartość polifosforanów nie jest przekroczona. To wieczna wojna, jak z dopingiem w sporcie.

Z wędlinami się robi tak samo ?

- Tak, z tym że sposobów na sprzedaż wody jest tu znacznie więcej: dodaje się karagen, skrobię modyfikowaną, błonnik. Ostatnio modny jest błonnik z bambusa. Bardzo delikatny, ma trudno wyczuwalne włókna, nie ma wrażenia szorstkości przy jedzeniu. To tzw. wędliny wysokowydajne.

Bambus w szynce też jest zgodny z prawem ?

- Tak, bo w wędlinach panuje wolnoamerykanka. Producent nie jest zobowiązany do utrzymywania żadnych standardów, chyba że coś zadeklaruje. Może zadeklarować, że wędlina zawiera do 70% wody. I my mamy prawo tylko sprawdzić, czy nie przekroczył 70% wody.

Informacji o tym i tak nie ma.

- Największy problem jest z produktami, które w opakowaniach zbiorczych trafiają do sklepu i są rozpakowywane przed wyłożeniem na ladę. Cały czas wnioskujemy, żeby umieszczać obok informacje: kto to wyprodukował, jaki jest skład.

Ale sprzedawcy nie umieszczają. I nikt się nie będzie pytał, bo nie ma czasu, bo stoi kolejka.

- Ja pytam, np. ekspedientkę w stoisku rybnym: skąd jest ta panga ? Ona, że z Koszalina. Jak to z Koszalina, jak w Koszalinie pangi nie żyją ? No to z morza. Jakiego ? Z Bałtyku. Kompletnie nie wie, że ta panga pochodzi z Wietnamu, ze sztucznej hodowli w delcie Mekongu. A delta Mekongu jest ściekiem. I nie wiem, jaka tam jest kontrola jakości mięsa. Wolę zjeść rybę z dolnej Wisły, która stała się rzeką stosunkowo czystą, powracają tu zapomniane gatunki jak certa albo łosoś wiślany.

Co pan robi z tymi wywieszkami, których nie ma ?

- To domena Inspekcji Handlowej, my kontrolujemy producentów. Opinia publiczna powinna w tej sprawie wywierać presję na prawodawców. Przepisy powinny dać równowagę sprzedawcy i konsumentowi.

Słyszałem, że łatwo oszukiwać na maśle.

- Pan spojrzy na opakowanie: Krówka Masłówka - jest krowa, jest masło na drewnianej łopatce, nazwy witamin A, D, E, kierzanka, czyli dawne urządzenie do produkcji masła. A to nie masło, tylko miks tłuszczowy zawierający 7% masła. Czyli oszustwo.

Krowa na miksie jest zgodna z prawem ?

- To rzecz dyskusyjna, bo oznakowanie jest niby poprawne, ale oszustwo widać gołym okiem. Wiele miesięcy upłynie, zanim uzyskamy zgodę wszystkich inspektorów i Ministerstwa Rolnictwa, że jest to "wprowadzanie konsumenta w błąd szatą graficzną". Pan spojrzy dalej: Osełka Śmietankowa, to nam się od razu kojarzy z masłem. A to miks tłuszczowy zawierający 6,5% tłuszczu mlecznego. Do tego sól, regulator kwasowości w postaci kwasu mlekowego, emulgator, przeciw-utleniacz w postaci sorbinianu sodu, aromat, barwnik. Czyli chemia z dodatkiem masła. Starsze osoby pamiętają charakterystyczny rysunek krowy na maśle śmietankowym. Nasz mózg od razu koduje: to jest masło. Tu mam mistrzostwo Polski: Masło Ekstra, złote opakowanie z krówką i dzieżką do śmietanki. Producent deklaruje 82% tłuszczu mlecznego, a tam jest 72% tłuszczów obcych! Moi inspektorzy zobaczyli to w sklepie, cena była podejrzanie niska, mówią: szefie, to nie jest masło. Poznali po zapachu, konsystencji, charakterystycznie się ugniatało. Masło się ugniata w sposób ciągły, a to - w przerywany, trzaska pod palcami.

Co jest w tym "maśle" ?

- Tani olej palmowy najgorszej jakości, zwany oleiną. Żółta maź. On jest przewidziany do celów technicznych, produkcji smarów. Żeby go związać, dodaje się utwardzacze chemiczne albo tłuszcze o gęstszej konsystencji, np. łój wołowy. Łój utrudnia nam wykrycie fałszerstwa, bo profil rozkładu kwasów tłuszczowych podczas analizy robi się podobny do profilu masła. Czasem dodaje się też sadło, tłuszcz okołojelitowy z uboju świń.

Kto to wyprodukował ?

- Tego nie mogę podać. Bo to stwierdziliśmy przed wejściem w życie zmiany ustawy o jakości produktów rolno-spożywczych. A ja już raz wyleciałem z pracy za ujawnienie takiej informacji.

Jak to ?
- W 2002 roku pracowałem w Inspekcji Skupu i Przetwórstwa Artykułów Rolnych. W zbożu sprowadzonym z Niemiec znalazłem nitrofen. To środek chwastobójczy, który okazał się rakotwórczy i został wycofany z użycia. W Niemczech to zboże przechowywano w magazynie, w którym wcześniej był nitrofen. Niemcy się dość tanio tego zboża pozbyli, 3 tys. ton trafiło do Bydgoszczy. Minister niemieckiego landu zawiadomił o tym Polskę, przeprowadziłem kontrolę, stwierdziłem w zbożu nitrofen, wyniki potwierdziło jeszcze badanie sanepidu. Po czym zostałem odwołany przez wojewodę.

Bo ?

- Bo informacja przeciekła do prasy. Wcale się tym nie zmartwiłem, bo uważam, że skoro jest możliwość skażenia pieczywa nitrofenem, społeczeństwu należy się informacja. Myślałem potem: po co my produkujemy te protokoły ? Dla kogo my działamy - dla władzy czy dla społeczeństwa ? Dlatego po powołaniu na obecne stanowisko inspektora jakości towarów rolno-spożywczych bez ogródek ujawniałem informacje.

Jak ? Przecież nie mógł pan podawać nazwy producenta ?

- Mówiłem: duży producent towaru takiego z powiatu takiego i wszyscy wiedzieli, o kogo chodzi. On mi groził procesem, że mnie oskarży, bo mu spadły obroty. A ja wtedy: że proszę bardzo, chętnie się zjawię w sądzie, niech sąd rozstrzygnie, kto narusza prawo.

Wolno panu było czy nie ?

- Interpretacja Głównego Inspektoratu była, że nie wolno. Ja to interpretowałem, że można, bo to informacja publiczna. Nie jestem prywatną instytucją, tylko jednostką publiczną. Za pieniądze podatników sprawdzam jakość żywności, więc dlaczego podatnicy nie mieliby się dowiedzieć o efektach mojej pracy ? Producent boi się bardzo wysokiej kary pieniężnej. A jeszcze bardziej przedostania się tej informacji do mediów. Przekonywałem urzędników, posłów, żeby można było ujawniać nazwy producentów fałszujących towar. W końcu urzędnicy też nie chcą jeść dziwnych rzeczy. I obowiązująca od grudnia zmieniona ustawa pozwala nam ujawniać fałszerzy.

/źródło: wyborcza.pl/

zobacz też: Ryba na talerzu? Owszem, prosto z Chin i Wietnamu

sobota, 17 lipca 2010, goldenbrown

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/07/17 09:01:36
To może lepiej tego nie wiedzieć?
Nie mam pojęcia co tu jest lepsze:
wiedza, czy... niewiedza ;)
-
2010/07/17 12:36:34
Wiedzieć, Krogguś, wiedzieć:) Przeczytaj część 2 wywiadu, którą za chwilkę zamieszczę.
Ciekawa jestem, który z producentów tych paskudztw dobrowolnie zajadałby się swoimi produktami? Moim zdaniem żaden.
Pozdrawiam:)
-
dr_ewa999
2010/07/17 12:46:29
przerażające , ale przecież coś trzeba jeść. :((((
-
2010/07/17 12:55:58
W 2-ej części jest podpowiedź, gdzie należy szukać odpowiednich produktów - wcale nie musi to być karkołomne - np. ja mam niedaleko pracy sklep ze zdrową żywnością, gdzie mogę kupić prawdziwe masło, prawdziwy jogurt, wędlinę z pewnego źródła, ser koryciński (jest przepyszny!:)) ), o którym wspomina inspektor w wywiadzie - można warzywa kupować u znajomego chłopa, który ma swoją skrzyneczkę ze swoimi produktami na rynku, a nie wypasiony sklep-stragan, gdzie oferowane produkty kupowane są na giełdach rolnych. Myślę, że nalezy promować ze wszech miar małych producentów, którzy produkują żywność tradycyjnymi metodami. Trochę to droższe, ale ... zdrowie jest bezcenne..
Pozdrawiam:)
-
dr_ewa999
2010/07/17 13:00:54
Przypomniała m i się pacjentka, u której wystąpiło uczulenie na rękach po kontakcie z " farbowanymi" jelitami do produkcji wędliny wiejskiej/swojskiej. U Ciebie dziś przeczytałam, że zapach wędzonki zamknięty jest w puszcze i wtłacza się go do kiełbasy specjalnie by pachniało jakby była wędzona. Smutne ;(((
-
2010/07/17 13:07:54
Pozbawiają nas nawet złudzeń, że jeśli wędzone to w prawdziwym dymie
Słusznie zauważył redaktor - żywność produkują teraz bardziej chemicy, niż rolnicy. A potem się dziwimy, że tyle chorób na świecie..

JESTEŚ TYM, CO JESZ