wciąż w drodze
Blog > Komentarze do wpisu

Nowe kociaki

Wspominałam przy okazji Kociego Święta, że mamy dwie nowe kotki - mamę z córką. Aklimatyzacja trwała mimo wszystko dość krótko, bo spodziewałam się, że między kotami-rezydentami i tymi nowymi mogą powstać ostre spięcia, zwłaszcza, że kotki są po "przejściach". Okazało się jednak, że iskrzenie było umiarkowane. Kotki zwiedziły już dość dokładnie mieszkanie, wcisnęły się w każdy możliwy kąt i szczelinę, porujnowały figurki na półkach, przejrzały półki w szafie. Starsza weszła do pianina i potem miała pewne problemy z wyjściem, ale obyło się bez kociego koncertu;) Młodsza to jeszcze dzieciak, który nie usiedzi na miejscu, chyba że śpi;) I tylko słychać po mieszkaniu galopujące kocię, nie wiem, czy sąsiedzi z dołu nie złożą zażalenia na te galopady..;)
Zdjęcia oddają nieco charakter naszych "dziewczyn";)

Dokąd się wybierasz, córciu?
Namira_Dibella


Mówiłam ci, szczeniaku, żebyś tam nie szła!!Namira

 

Mamo, ja nic nie zrobiłam.... To one...!!Dibella

piątek, 24 lutego 2012, goldenbrown
Tagi: dom kot

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Angie, abnt130.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/24 06:10:11
Golden:))
PRZECUDNE! To chowanie się w pianinie rozbroiło mnie!
Moje, choć już prawie trzyletnie koteczki, regularnie włażą do pralki.Przed nastawieniem prania muszę sprawdzić zawsze, czy nie ma tam nieproszonego gościa.
A pianino...
To pianino przypomniało mi coś, jakbyś chciała, zerknij ;)

angiewitch.wordpress.com/2012/01/11/przed-burza-w-ogrodzie/

Lecę do pracy, bo się spóźnię. Duje jak cholera, pada, brr! Dobrze, że już piątek!
-
2012/02/24 08:40:23
Fantastyczne sa ;-) Jedna z moich kotek kiedys schowala sie do lodowki, szukalam jej tak dlugo az zglodnialam i wtedy pierwszy raz uslyszalam jak mialczy, a inna wlazla kiedys do pralki od tylu i potem darla sie bo sie zaklinowala i wystraszyla.
-
2012/02/24 09:28:42
Cos pieknego i tyle. "Kot - to brzmi dumnie!"
-
2012/02/24 12:03:33
Bomba! Zdjęcia uchwciły kocią naturę :D Przez chwilę myślałem, że na pierwszym jest JEDEN kot w ruchu :D
-
2012/02/24 18:31:59
Cudne są :-) Fajnie, że obyło się bez kocich wojen :-)
-
2012/02/24 20:13:26
Ziewające koty, często tak okazuję zdenerwowanie. Psy zresztą też, gdy coś im nie pasuje.
-
2012/02/24 20:47:59
Jak nie lubię kotów tak muszę powiedzieć, że są śliczne. Coś czuję, że jeszcze niejeden numer Ci wytną
-
2012/02/24 23:10:51
Myszy w moim mieszkaniu, takie nieproszone, to ja miałem w pewnym okresie, ale kota, to nie miałem.
-
2012/02/25 00:42:32
Dzięki, moja bloxowa Rodzinko za Wasze wypowiedzi o kiciach:)) Dziękuję też za przestrogi o chowaniu się kotów do pralki, czy lodówki;) (swoją drogą, musiała być zdesperowana i bardzo głodna;)))) Nasze dotychczasowe koty są całkiem dorosłe i nie robią takich wygłupów z pralką. Zapomniałam już, jak to jest z maluchami...:)

Angie, bardzo piękny wpis, nostalgiczny.. Dobrze, że zalinkowałaś..
Ciekawe, dlaczego koty tak lubią pralki...;)

Dina, tego się właśnie boję, że to moje małe ciekawskie gdzieś się wciśnie, a potem będzie rozpaczać, ze nie może wyjść. masz wyjątkowo pomysłowe koty:)

Brezly, nic dodać, nic ująć - kwintesencja kota:) Kot, gdy jest jeden w domu, zachowuje się inaczej, niż takie stadko. Ale i tak każdy z nich jest inny:)

Baggi, zazwyczaj zdjęcia nieostre usuwam, ale akurat na tym zdjęciu nieostrość określa naturę małolaty;)

Oceano, baliśmy się wszyscy, że wzajemne poznawanie się kotów będzie trwało wieki, ale już zaczynają się dogadywać ze sobą:)

Cane, zazwyczaj jest tak, jak piszesz, ale w tym akurat wypadku nie było to ziewanie, ale przeraźliwe kocie "darcie", bo akurat Pershing pojawił się w pobliżu, a mamuśka tak na niego reagowała. Teraz juz jej przeszło;)

Wugi, wczoraj po powrocie do domu zobaczyłam, że kaktus, który stoi w przedpokoju, jest częściowo połamany. Winowajcy nie znalazłam, ale nie sądzę, ze to zrobiły krasnoludki;)

Krzysztofie, bywały czasy, gdy była moda na myszy, kupowało się białe myszki i trzymało w pudełku po butach;) Moja mysz uciekła i biegała po całym mieszkaniu. Szkoda, że wtedy, gdy miałeś nieproszonych gości, nie trafił się żaden kot. Byłoby po problemie.

-
Gość: Angie, abnt253.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/25 08:26:50
Jeśli chodzi o poznawanie się kotów, przypomniało mi się, jak przyniosłam Iris. Miała może 3 miesiące, ktoś ją wyrzucił i ludzie oczywiście przynieśli do mnie. Wzięłam to maleństwo, mając już w domu czteromiesięczne Milorda i Dianę.Gdy zobaczyli Iris, Diana natychmiast napięła się, fuknęła kilka razy i uciekła na moje łóżko.( potem pogryzły się; do dziś czasem gryzą się)
A Milord ciekawie obwąchał Iris, po czym ZABRAŁ wszystkie zabawki( piłeczki, sznureczki itd) , aby ta mała nie mogła się nimi bawić! :))) Mało tego: wlazł do donicy z palmą i nasiusiał, choć wiedział, że mu nie wolno tam załatwiać się! I rozkopał ziemię w innych kwiatkach! To wszystko po to, aby zademonstrować, że " wszystko tutaj jest jego " ;)))
-
2012/02/25 09:43:18
Może to tylko kocury są terytorialne? :-)
-
2012/02/25 21:17:10
Angie, coś w tym jest - nasz Pershing pozaznaczał różne miejsca w mieszkaniu, jakby chciał pokazać, ze jego na wierzchu. Ale Twój Milord jest niesamowity!:)) Nie dość, że przystojniacha, to jeszcze władczy i inteligentny:))

Kroguś, pewnie, że tak. Gdy na podwórzu parkuje jakiś nowy lub wymyty samochód, to bardzo często widać, jak nasz dyżurny podwórkowy kocur przepięknie znaczy koła;))
-
2012/02/25 22:00:04
Witam, i wchodzę to po ścieżce wskazanej przez twittera:-)

W sprawie kotów niewiele mam do powiedzenia, gdyż moją miłością odkąd tylko pamiętam, były i są psy. Angie jest tu zdecydowanie najlepszą specjalistką. Jej Milord to nawet ma swoje miejsce w szafie na wypranej pościeli;-)))
-
2012/02/26 12:48:49
Kicie

Koty,to piękne zwierzęta,
ale ja bardzo lubię pieski.
Od zawsze, jak tylko pamiętam...
wierne - do grobowej deski!

Pies odda za ciebie życie,
nie przytula się, często fałszywie,
jak wylizane, puszyste kicie...
oblegające wasze łóżka - leniwie!
W.
Serdecznie pozdrawiam.
-
Gość: Angie, aboy178.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/26 14:32:41
Z całym szacunkiem dla przeciwników kotów ; kot potrafi być wierny, potrafi tęsknić.Jedno czego nie umie i nie będzie potrafił, przez swą kocią naturę właśnie, to POKAZAĆ , że po swojemu kocha.
Coś o tym wiem ;)
-
2012/02/26 21:39:07
Uwielbiam koty. Niestety, na razie nie mogę mieć ani jednego :-(
-
2012/02/26 23:20:07
Witaj CC:) bardzo się cieszę, że TWA i Twitter tak łączy ludzi:) I a propo's słowa "Łączy" przypomniało mi się niegdysiejsze hasło pojawiające się choćby w Głosie Robotniczym "Proletariusze wszystkich krajów - łączcie się!" :))
Na szczęście, nie jesteśmy proletariuszami, a internet - czy chcemy, czy nie - łączy nas niewidzialną pajęczyną. (Od wczoraj mój internet "muli" i czasem nie łączy...)

Nie jest tak, że w naszym domu były tylko koty, do 2 stycznia tego roku, prawie nieprzerwanie od 91-go roku był zawsze PIES, a dopiero potem koty. Nieobce mi więc psie zachowania i tak naprawdę, to kocham jednakową miłością koty i psy. Ostatnia psica, Hekta, była wyjątkowa i muszę odczekać jakiś czas, żeby móc zaopiekowac się jakimś innym psiakiem. Tak to już ze mną jest..
:)
-
2012/02/26 23:28:22
Wiecho, no, no, naraziłeś się;)) Domyślam się tylko, że wierszyk opowiada o krążących stereotypach, które naprawdę mocno są zakorzenione w mentalności przeciętnego człowieka, który nie miał ani psa, ani kota.
Psy mają inną naturę, zazwyczaj mają silny związek ze swoim opiekunem i faktycznie, są wierne do grobowej deski. Bardzo mnie wzruszyło pewne zdarzenie sprzed paru miesięcy, gdy zaginął w lesie kilkuletni chłopczyk, a było już wtedy zimno. Pobiegł do lasu za psem, a potem zabłądził. Odnaleźli się z psem i to właśnie pies uratował mu życie, ogrzewał sobą chłopca, to było niesamowite..!
Koty też potrafią ukochać jednego opiekuna, wyczuwają, że coś się z człowiekiem dzieje, wyczuwają chorobę i czuwają wtedy przy łóżku. Moje koty spały przy mnie, gdy miałam problemy..
Dzięki za strofy:)
-
2012/02/26 23:31:39
Angie, zgadzam się, koty inaczej okazują swoje przywiązanie. Jak mają możliwośc, to upolują mysz i przyniosą swemu panu;) Albo wyliżą głowę, nos, jak czasem zdarza się naszej Funii to robić:)))
-
2012/02/26 23:34:49
Malinconia, witaj:)) Czasem różne czynniki nie pozwalają na to, by mieć jakieś zwierzę w domu. Moja sąsiadka, która bardzo lubi zwierzęta, miała kiedyś psa, kota, teraz nie ma na to szans, nabawiła się koszmarnej alergii i nawet trudno jej iść do domu, gdzie są zwierzęta, bo od razu odzywa się alergia. Mam nadzieję, że Ty będziesz kiedyś miała kota, albo i całe stadko:))
-
2012/03/01 12:01:02
Kiedyś było:
NOKIA CONNECTING PEOPLE, a dziś Twitter:-)
-
2012/03/01 13:17:49
Masz słuszność CC, a świat maleje w oczach:))
Wczoraj, gdy wracałam pociągiem z Warszawy, pomyślałam sobie, że mimo tych wielu połączeń internetowych, oddalamy się od siebie. Kiedyś w pociągu kwitły rozmowy między pasażerami, a teraz wszyscy milczą - chyba, ze jedzie grupka znajomych. Moi sąsiedzi po lewej i prawej stronie wyjęli laptopy i zanurzyli się w wirtualny świat, dziewczyna naprzeciwko pisała smsy, pan obok niej zatopił się w lekturze.. Ucieczka w swój świat.
Ale może to na krótkich trasach, może na długich ludzie się bardziej otwierają, może rozmawiają ze sobą, chocby o pogodzie.;)
-
2012/03/01 20:10:27
A może coraz bardziej cenią sobie prywatność i korzystając z łączności wolą pozostać w kręgu znajomych niż z kimś przypadkowym gadać o pogodzie?
-
2012/03/02 00:10:58
Tak też czuję. Zrobiliśmy się coraz bardziej "prywatni" i ostrożni. Kazdy sobie.
Nie obchodzi nas to, co ktoś robi, szanujemy jego prywatność i nie wnikamy zbytnio w jego życie. Dobre to i nie. Ludzie mieszkają od lat w tych samych domach, a często nie mają pojęcia, czy sąsiadowi nie dzieje się zyciowa krzywda, bo nikogo nie obchodzi życie innych. Dyskrecja to jeszcze, czy już obojętność? Znieczulica?
Rozumiem, że nikt nie lubi wścibstwa, dla mnie to coś strasznego, ale jest chyba jeszcze coś takiego, jak zdrowe zainteresowanie.

Łabędzie w zwolnionym tempie:) O maltańskich megalitach