wciąż w drodze...
free web counter
free web counter Countomat - licznik oraz statystyki webowe (Statystyki i Analiza danych, Wykresy, Licznik, Dane statystyczne) OnetRebtel - rejestracja
czwartek, 19 listopada 2009
Mężczyźni, mężczyźni...


Nie dyskutuj z gościem, który ma nad tobą pół litra przewagi...

Regulacje są dla idiotów. Geniusze potrafią żyć w chaosie.

Odkąd sięgam pamięcią, zawsze miałem sklerozę.

Nie dostaniesz drugiej szansy, by zrobić dobre pierwsze wrażenie.

Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama.

 

 

sobota, 14 listopada 2009
Moja róża i MAANAM

 

Dopisane 15.11.2009

Róże są ze mną odkąd pamiętam - mój Dziadek hodował je, traktował to jako swoje hobby, a nie źródło utrzymania, wciąż zasadzał nowe odmiany róż, dbał o nie, szczepił, okopywał na zimę... Pomagałam Mu i uczyłam się od Dziadka miłości do ogrodnictwa - choć nigdy nie wykorzystałam tego potem zawodowo. Uwielbiam patrzeć na te piękne kwiaty, podziwiam ich doskonałość wyglądu i zapachu, dlatego nie dziwię się, że Mały Książę pokochał różę..
W zeszłym roku, gdy byłam w USA odwiedziłam niesamowity park - park różany w Hillsborough - rosło tam kilkadziesiąt (a może więcej?..) różnych odmian tych kwiatów, kazda opisana, oznakowana, jedyna w swoim rodzaju. Zachwycił mnie ów park, gdzie każdy mógł wejść i podziwiać cudowne okazy. Myslę, ze u nas byłoby to niemozliwe - róże zostałyby połamane, ukradzione przez "miłośników" kwiatów.
Dobrze, że są jednak prawdziwi miłośnicy róż, którzy wciąż tworzą nowe odmiany Królowej Kwiatów.

 

środa, 11 listopada 2009
Michael Bublè - It Had Better Be Tonight


Nie mam pomysłu na wpis, dlatego stwierdziłam, ze stary, dobry Michael Buble pomoże rozgrzać nieco listopadowy wieczór.
Za oknem nic specjalnego, listopadowa pogoda. Wciąż pada deszcz. Gałęzie na drzewach kołyszą się od wiatru. Nawet pies nie chce wychodzić na spacer w takie dni.. A zatem.. let the music play...!


 



poniedziałek, 02 listopada 2009
Kobiety, kobiety...

- Kobieto! Akceptuj mężczyzn takimi, jacy są. Innych nie ma.

- Komplement powiedziany kobiecie na trzeźwo liczy się podwójnie.

- Z kobietami źle. Ale bez nich jeszcze gorzej. Ale z drugiej strony. Z kobietami dobrze. Bez nich jeszcze lepiej.

- Matematyka jest jak kobieta. Trzeba ją umieć wykorzystać, a nie zrozumieć.

- Brak łączności duchowej z kobietami mężczyźni kompensują sobie łącznością fizyczną.

- Kobiety zawsze mówią to, co myślą, tylko nieco częściej.

- Statystycznie kobiety żyją dłużej od mężczyzn, bo nie mają żon.

niedziela, 01 listopada 2009
Samotność jest jak deszcz


Z morza w przestworza wznosi się ku wieczorom
Na równi bezdroża płynie ku niebu i o każdej porze
Niebo ją w sobie odwiecznie posiada
Dopiero później stąd na miasto spada
Spada w godzinach dwuznacznych nad ranem
Gdy wchodzi w świat ulica za ulicą

Gdy wchodzi w świat ulica za ulicą
By ciała co nic nie znalazły w sobie
Stronią odległe i rozczarowane
I kiedy ludzie co się nienawidzą
Muszą ze sobą spać we wspólnym łożu
Wtedy samotność płynie z rzekami ku morzu

Samotność jest jak deszcz


/R.M. Rilke,

tłum. B. Leśmian/

środa, 28 października 2009
O kobietach, mężczyznach i zmianach

Kobiety, żeby nie znudzić się mężczyznom, zmieniają ubranie.


Mężczyźni, żeby nie znudzić się kobietom, zmieniają kobiety.


Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia.


sobota, 24 października 2009
GŁUPCY, PECHOWCY, CZY NIEWINNE OFIARY

Sprawy pobicia w Izbie Wytrzeźwień wracają jak bumerang. Trzeba przyznać, że niektóre skargi, czy doniesienia o przestępstwie zawierają jakiś cień prawdy, ale chyba jednak tylko cień. Oczywiście moja ocena jest oceną subiektywną. Ta ocena kształtowała się pod wpływem pracy tutaj.
Początkowo podejrzewałem, że każda skarga, każde doniesienie jest prawdziwe, ale z upływem czasu i wraz z nabywaniem nowych doświadczeń doszedłem do wniosku, że ludzie kłamią. Kłamstwo jest na porządku dziennym. Ten kraj jest zakłamany i dwulicowy. Hipokryzja jest czymś normalnym, jest dla wielu stylem życia. Nikt tutaj się nie dziwi, że żona jest nieszczera wobec męża, mąż wobec żony, dzieci wobec rodziców, pracownicy w stosunku do pracodawców, politycy do wyborców, księża wobec wiernych i tak dalej, i tak dalej...
Kłamstwo jest narzędziem. Narzędziem w karierze, w zdobywaniu pieniędzy itp..

Wróćmy jednak do meritum - jeżeli do urazu dochodzi pod wpływem alkoholu, to człowiek, który stracił w ten sposób zdrowie i stał się inwalidą nie może liczyć na pieniądze z ubezpieczenia, ale może kogoś oskarżyć o pobicie lub błąd w sztuce i tą drogą uzyskać odszkodowanie i rentę. Ostatnio mam do czynienia z dwoma takimi przypadkami dotyczącymi młodych ludzi. Obaj doznali urazu na tyle poważnego, że spowodował on trwały uszczerbek na zdrowiu, czyli mówiąc bez ogródek obaj zostali kalekami.
Pierwszy doznał urazu w wypadku komunikacyjnym. Był dość mocno pijany i agresywny w stosunku do otoczenia. Ponieważ doznał urazu głowy, to przewieziono go do szpitala na oddział chirurgiczny. W izbie przyjęć został zbadany przez chirurga i bez wykonania choćby zdjęcia rtg czaszki odesłany do Izby Wytrzeźwień. Przypuszczalnie lekarz w szpitalu zbagatelizował sprawę i nie miał ochoty zajmować się wulgarnym i agresywnym pacjentem.
W izbie pacjent również sprawiał problemy, ale oczywiście taka jest nasza rola, aby z takimi pacjentami dawać sobie radę i w sposób bezpieczny hamować ich agresję, niezależnie w którą stronę jest ona skierowana. Koniec końców delikwent trafił do nas z odpowiednim wpisem od chirurga. Po paru godzinach trzeźwienia został odesłany na neurochirurgię z objawami krwiaka śródczaszkowego.
W efekcie nieszczęśnik ma uszkodzone płaty czołowe i jest kaleką, a rodzina skarży wszystkich oraz obciąża winą za wszystko, co na biedaka spadło. Nie chcę w tym miejscu wybielać lekarzy, którzy oglądali poszkodowanego podczas jego wędrówki po różnych instytucjach, ale chciałbym zwrócić uwagę na jedną rzecz, a mianowicie wszyscy dotknięci w jakiś sposób tym nieszczęściem nie znajdują nawet cienia winy u siebie. Przecież wszystko zaczęło się od pierwszego kieliszka to był punkt wyjścia i przyczyna wszystkiego, co potem miało miejsce. Nikt jakoś nie chce uznać tego za przyczynę całego zła. Nie można oczywiście przejść do porządku dziennego nad błędami w sztuce, czy innymi zaniedbaniami i nieprawidłowościami, ale należy zauważyć fakt, że upojony i agresywny człowiek jest pacjentem szalenie trudnym do oceny z dwóch powodów: po pierwsze alkohol zamazuje obraz choroby, czy skutki urazu, a po drugie pacjent swoim zachowaniem uniemożliwia często prawidłową ocenę stanu zdrowia.

Drugi przypadek wydarzył się całkiem niedawno i jest dość świeżą sprawą. Pewien młody człowiek w świąteczny wieczór wybrał się z psem na spacer. Nie wiadomo, czy wypił przed wyjściem z domu, czy zawitał do kogoś po drodze i tam uraczył się alkoholem. W każdym razie znalazł się na własnej klatce schodowej w stanie, który mu nie pozwolił na dotarcie do mieszkania. Nie wiadomo również, czy kładł się na schodach łagodnie czy zdecydowanie zapoznawał się z twardością stopni i podestu. Efekt był taki, że pies pilnował swojego pana odpoczywającego na klatce schodowej, a sąsiedzi mieli problem w poruszaniu się po schodach. Prawdopodobnie jeden z sąsiadów zbulwersowany zaistniałą sytuacją zadzwonił na Policję i poprosił o usunięcie zawalidrogi. Być może bał się psa, lub po prostu nie lubił swojego sąsiada, albo i bał się, i nie lubił obu. Powiadomieni policjanci pojawili się po niedługim czasie i postanowili zabrać „leżaka” do Izby Wytrzeźwień, ale powstał problem z psem, który pokazywał zęby na widok mundurowych i nie pozwalał dobrać im się do swojego pana. Zamieszanie zrobiło się spore, a i widowisko powstało z tego niczego sobie. Podobno jedna z sąsiadek proponowała swoją pomoc i chciała się zająć biednym rotwajlerem i jego pijanym panem, ale policjanci odrzucili pomoc kobiety. Być może postanowili pokazać, że potrafią sobie radzić w każdej sytuacji i nie ma takich przeszkód, z którymi nie daliby sobie rady. Powiadomili schronisko dla zwierząt i poczekali, aż fachowcy poradzą sobie z psem. Pracownicy schroniska szybko dogadali się ze zwierzęciem, a policja już bez dogadywania zabrała pijaka do izby. Lekarz, który przyjmował upojonego amatora napojów wyskokowych nie stwierdził żadnych niepokojących objawów i przyjął go bez zastrzeżeń. Pacjent upojony był na tyle mocno, że nie był w stanie wykonać badania alkometrem. Po położeniu na sali zasnął. Wypadki te miały miejsce około godz. 23:00. Około godz. 2:30 pacjent wstał z łóżka i przewrócił się na sali – tak podawali opiekunowie. Ponieważ nie można było od upojonego jeszcze pacjenta wyegzekwować przestrzegania zaleceń leżenia – nadal wstawał i próbował chodzić po sali, pomimo znacznych zaburzeń równowagi, to postanowiono zastosować wobec niego przymus bezpośredni czyli przytroczyć go pasami do łóżka. Lekarz nie opisał żadnych obrażeń, chociaż jak twierdzą opiekunowie miał to zgłaszane. Wszystko to działo się w nocy. Drugi lekarz po objęciu dyżuru również nie zwrócił uwagi na obrażenia (być może nie były one wyraźnie zaznaczone), ale uwagę jego zwróciły zaburzenia psychiczne pacjenta i utrudniony z nim kontakt. Pacjenta poddano próbie badania alkometrem – niepełne badanie (czas poniżej 3 s.) wykazało 0,38‰ alkoholu. Pacjenta postanowiono skierować na oddział psychiatryczny z rozpoznaniem – „psychoza poalkoholowa”. Zamówiono przewóz z lekarzem. To co się potem zdarzyło nazwałbym koszmarem. Koszmarem, bo nie raz odczuwam ogromny niepokój i miewam złe sny, jeżeli nie jestem absolutnie pewien stawianej diagnozy. Zamiast na psychiatrię pacjent trafił na konsultację neurochirurgiczną i CT głowy (widocznie pojawiły się niepokojące objawy neurologiczne sugerujące wystąpienie krwawienia śródczaszkowego). Po konsultacji neurochirurgicznej znalazł się na chirurgii z objawami odmy opłucnowej, bo jak się okazało złamane żebro uszkodziło mu opłucną. Dopiero po zaopatrzeniu odmy trafił na neurochirurgię z powodu dwóch krwiaków śródczaszkowych, ale niewielkich, które na obecną chwilę nie kwalifikowały się do zabiegu. Ale bywa, że jak ktoś ma pecha, to na tym historia się nie kończy. W drugiej dobie pobytu stan pechowca pogorszył się i należało natychmiast poddać go zabiegowi ewakuacji krwiaka. Nie znam dokładnie szczegółów, ale wiem, że zakończyło to się utratą części kości pokrywy czaszki i możliwości intelektualnych – podobnie zresztą jak to miało miejsce w poprzednio opisanym przypadku.

Obie sprawy spędzają mi sen z powiek i nie dają spokoju w dzień. Jak w pierwszej sprawie rodzina poszkodowanego grozi na razie tylko wytoczeniem procesu o pobicie, tak w tym drugim odpowiednie oskarżenie wpłynęło do prokuratury. Nie wiem gdzie ten drugi opisywany człowiek doznał urazu, być może został pobity podczas pobytu w izbie, ale nie przez pracowników – jak sugeruje rodzina, ale przez współtrzeźwiejącego. W około miesiąc później od opisywanych wypadków miało miejsce na izbie pobicie. Jeden z trzeźwiejących pobił drugiego. Pobity był starszym panem i nie stawiał bandycie silnego oporu. Na szczęście opiekunom udało się w porę wkroczyć i spacyfikować napastnika. Okazało się, że pacjent, który lubi obijać innych ludzi jest na izbie czterdziesty raz i jest to kolejny przypadek pobicia innego trzeźwiejącego. Sprawdziłem ten trop i okazało się że nasz przewracający się na sali pacjent i bandyta przebywali na tej samej sali, ale niestety nie wiem, czy byli tam w jednym czasie. Tego na razie nie udało się ustalić. Prokuratura zajmie stanowisko w tej sprawie – to jest pewne, ale czy będzie to zgodne z prawdą? – Nie wiadomo!

/mel/


piątek, 23 października 2009
Przez świat idące nawoływanie

zakochaj się we mnie
ja się odwzajemnię
wczepimy się w siebie
bez tchu i bez-dennie

ja w tobie się skryję
ty skryjesz się we mnie
śmierć nas będzie szukać
po świecie daremnie


/Józef Baran/



czwartek, 22 października 2009
Johnny Cash - Hurt

Niedawno skończyłam oglądać "Magię kłamstwa" (podoba mi się ten serial:) ). Pod koniec filmu w tle pojawił się utwór Johnny Casha z jednej z jego ostatnich płyt - zdaje się, że z "American IV".
Pomyślałam, że dawno nie słuchałam Casha, że właśnie on idealnie komponuje się z jesiennym nastrojem.
Stąd właśnie dziś "Hurt".
"Hurt" - to nie jest oryginalny utwór Johnny Casha, pierwotnie wykonywał go zespół Nine Inch Nails, ale... prawdę mówiąc, mało kto kojarzy "Hurt" z NIN, bo przejmujące, wzruszające, perfekcyjne wykonanie przez legendę country sprawiło, że ta pieśń na zawsze już będzie przypisana Cashowi.


poniedziałek, 19 października 2009
Sycylia

Sycylia.
Piękna o każdej porze roku.
Urzekająca, malownicza, zmysłowa...

Wschód słonca

 Mała tancerka

 Park miejski w Taorminie

 Kolory Etny

 Etna nocą

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43